Nie ma, co się czarować, branża motoryzacyjna obecnie przeżywa mocny kryzys. Na rynku fabrycznie nowych aut jest tyle, co kot napłakał. Z kolei klientów chcących zakupić nowe auto prosto z salonu nie brakuje. Co prawda, auto można zamówić do produkcji tyle, że termin jego odbioru może się wydłużać – to raz, a dwa – cały czas brakuje na rynku komponentów. Jak więc zachować się w obecnej sytuacji? Jaki wpływ nowa rzeczywistość będzie miała na leasing i inne formy finansowania samochodów? W dzisiejszym wpisie postaram się odpowiedzieć na te nurtujące nas wszystkich pytania. Zapraszam.

Mniejsza dostępność aut – pandemia

Pierwszym elementem, który wpłynął na obecny stan rzeczy jest niewątpliwie pandemia. Szacunki mówią, że na rynku brakuje ponad 4 milionów pojazdów. Przestoje w fabrykach spowodowane covidem przyczyniło się do wyhamowania produkcji. Dodatkowo przerwanie łańcuchów dostaw spowodowały opóźnienia, z którymi właściwie do dziś walczą producenci.

Wyhamowanie na rynku motoryzacyjnym – półprzewodniki

Za obecną kryzysową sytuację odpowiadają również półprzewodniki, a właściwie ich brak. Przeciętny samochód nowy wyposażony jest w ponad 30 tysięcy części. Nie trzeba chyba dodawać, że brak jednej z nich spowodować może przestój w produkcji. Doszło nawet do tego, że auto praktycznie jest już fizycznie wyprodukowane, stoi na placu a nie może wyjechać do klientów przez brak mikro chipów, które odpowiadają za funkcjonowanie chociażby takich systemów jak ABS.

Za produkcję prawie 70% światowego rynku półprzewodników odpowiada fabryka Taiwan Semiconductor Manufacturing w Tajwanie. Jedna firma praktycznie trzyma w niepewności całą motoryzację. Zaskakujące prawda? To jeszcze nie wszystko. Co ciekawe okazuje się, że dla ww. firmy motoryzacja wcale nie jest wiodącą branżą. Automotive stanowi zaledwie 10% całości ich zamówień. Nie trzeba chyba tłumaczyć, że zamówienia na elementy samochodowe nie są traktowane priorytetowo. Sytuacja jest napięta do tego stopnia, że rządy różnych Państw zaczęły walczyć o interesy swoich gospodarek.

Nowych aut dostępnych na rynku praktycznie nie ma

Mniejsza produkcja pojazdów oraz stale rosnący popyt na auta spowodował, że znalezienie swoich wymarzonych 4 kółek dostępnych od ręki graniczy z cudem. Dealerzy praktycznie nie dysponują autami dostępnymi od ręki. Pustki w salonach samochodowych, na placach oraz na portalach motoryzacyjnych niestety są mocno zauważalne. Jeśli masz trochę szczęścia i mocno elastycznie podchodzisz do zakupu pojazdu (nie jesteś zbyt wybredny, jeśli chodzi o kolor auta czy jego wyposażenie) to uda się jeszcze znaleźć coś od ręki, ale za odpowiednią cenę. O cenach nieco później.

Opóźnienia w produkcji pojazdów nowych

Jak nietrudno się domyślić koronawirus oraz półprzewodniki sprawiły, że na auta przyjdzie nam poczekać dłużej niż zwykle. Zdaniem Carsmile na nowe auto średnio trzeba teraz poczekać około 5 miesięcy. Termin ten może ulec dalszemu wydłużeniu. Niestety dealerzy też nie są w stanie nam zagwarantować wyposażenia, które chcielibyśmy posiadać w nowym aucie.

W niektórych markach dochodzi do sytuacji, w której producent stawia klienta pod ścianą informując go, że jego nowe auto zostanie wyprodukowane bez określonych systemów. Klient decyduje czy bierze auto czy anuluje zamówienie. Pojawiają się również inne rozwiązania np. wyprodukowanie auta bez systemu audio. W miejscu radia znajduje się czarna zaślepka, która jak tylko przyjdą komponenty zostanie zamieniona w serwisie na fabryczne radio lub serwis montuje system nie fabryczny.

Ceny aut rosną

Z racji tego, że auto nowe dostępne od ręki staje się towarem deficytowym jego cena rośnie. Zaobserwować to można zarówno w segmencie aut nowych jak i używanych. Są to, bowiem naczynia mocno powiązane. Na początku 2020 roku Samar informował, że ceny nowych aut poszły do gry o 10% względem roku poprzedniego. W tym roku ceny już podskoczyły, co najmniej o taką samą wartość. Na rynku jest zdecydowanie trudniej i producenci przerzucają owe niedogodności na klientów w postaci podwyższonych cen.

Rabat na nowe auto? Zapomnij!

Do niedawna kupując nowe auto w salonie można było spokojnie spodziewać się kilku procentowego rabatu. A jeśli było się wybornym negocjatorem to i rabat kilkunastu albo i nawet kilkudziesięciu procent był w zasięgu ręki. Tymczasem obecnie w salonach sprzedawane są pojazdy praktycznie w cenach katalogowych. Słowo rabat może się nam od teraz kojarzyć tylko i wyłącznie ze stolicą Maroka. No cóż, aut nie ma i jeśli cena katalogowa nie przypada Ci do gustu to trudno – na twoje miejsce zaraz pojawi się inny mniej wybredny klient. Ot takie czasy.

Wyprzedaży rocznika w tym roku nie będzie

Klienci mocno przyzwyczajeni byli do akcji wyprzedażowych w końcówce roku i to właśnie z reguły na ten okres planowali zakupy pojazdów. W tym roku wyprzedaży rocznika nie będzie i mówię to z pełną odpowiedzialnością. Dealerzy nie będą mieli wolnych aut do sprzedaży i na pewno nie będą chcieli ich oddawać z dodatkowym rabatem. Strategię zakupową w tym roku trzeba będzie, więc zmodyfikować.

Wpływ sytuacji na finansowanie

Brak dostępności aut uderzy rykoszetem też w finansujących. Zapewne odczujemy spadek ilości pojazdów nowych branych chociażby w leasing. To chyba najbardziej oczywista konsekwencja obecnej sytuacji. Zawsze możemy zdecydować się na zakup auta używanego, ale liczmy się z tym, że ceny w tym segmencie również poszybowały wysoko do góry.

W tym roku do leasingu auta nowego trzeba będzie podejść nieco inaczej. Na wyprzedaże nie ma, co liczyć, a zamówienia pojazdów mogą się przeciągać. Może to wpłynąć na fakt, że przesunie się również finalizacja transakcji leasingowej. A ten fakt z kolei na zasadzie efektu domina spowodować może niemożność zaliczenia wydatków z jego nabyciem w koszty działalności. W tym roku trzeba działać z wyprzedzeniem. Chociaż… najprawdopodobniej jest już za późno na zamówienie nowego pojazdu u dealera i wyjazd nim jeszcze w tym roku.

Wzrost cen aut odbije się również w wysokości wartości wykupowych do leasingu czy wynajmu długoterminowego. Te zapewne wzrosną. Jeśli więc szukasz finansowania z wysokim wykupem to jest to odpowiedni czas na jego zaciągnięcie. Jednak czy będzie to aż tak odczuwalne? Niekoniecznie, bo przecież cena samego pojazdu poszła i tak do góry, więc elementy te mogą się po prostu zbilansować.

Obecna sytuacja nie ma wpływu na koszt finansowania. Ten oparty jest o zupełnie inne czynniki. Nie ma, więc obaw, że będzie taniej czy drożej. Choć ta druga opcja jest bardziej prawdopodobna. W najbliższym czasie spodziewać się należy wzrostu stóp procentowych, co przełoży się na wyższe koszty finansowania.

Co zatem zrobić w obecnej sytuacji?

Jak to mawiają z każdej sytuacji są, co najmniej dwa wyjścia. Tak, więc jeśli koniecznie zapragniesz jeździć fabrycznie nowym autem to wedle mnie masz do wyboru:

  • Poszukiwanie nowego auta dostępnego na rynku – ilość aut jest mocno ograniczona, więc musisz być elastyczny w zakupie. Kolor czy poszczególne elementy wyposażenia muszą przejść, zatem na drugi plan. Zasada jest prosta bierzemy, co jest!
  • Zamówienie auta do produkcji. Tego typu działanie niestety jest mocno niepewne. Bo owszem auto zamówić się da, ale kiedy ono zostanie wyprodukowane niestety nie zależy od zapewnień dealera. Możemy się również niemiło rozczarować, jeśli producent przesunie nam termin dostawy, poinformuje nas o braku kilku elementów wyposażenia lub nawet anuluje nam zamówienie.
  • Dalsze użytkowanie obecnego pojazdu (np. koniec leasingu). Jeśli auto nie jest wyeksploatowane to warto rozważyć dalsze jego użytkowanie. Ominiemy tym samym wiele problemów czyhających na obecnym rynku motoryzacyjnym.
  • Wybór auta używanego. W segmencie aut używanych, co prawda aż tak mocnych spadków nie ma, ale ceny aut poszły mocno w górę. Szczególnie zauważalne jest to w przedziale aut do 2-3 lat.

Podsumowanie

Sytuacja na rynku jest naprawdę ciężka i niestety nie ma zbytnich perspektyw na szybką poprawę sytuacji. Nie ma, co się łudzić sytuacja na pewno nie wróci do względnej normalności w tym roku. Szacuje się, że na prostą wyjść możemy dopiero 2023 roku. Na uwadze należy mieć też 4 falę pandemii, która może mocno pokrzyżować jeszcze powyższe plany.