Branża leasingowa w Polsce wchodzi w 2026 rok w rekordowej formie, ale zasady gry, które znaliśmy przez ostatnie lata, właśnie wylądowały w koszu. Skończył się czas „brania co dają” i liczenia na państwowe prezenty. Dzisiaj każda decyzja o nowym aucie w firmie to matematyczne szachy, gdzie jeden błąd przy wyborze formy finansowania może Cię kosztować równowartość dobrych wakacji.

W artykule przedstawiam 5 kluczowych trendów i zmian, które musisz przeanalizować, zanim złożysz podpis pod jakąkolwiek umową w 2026 roku.

Jak wyglądał rynek leasingowy w 2025 roku?

Spójrzmy na twarde dane, bo liczby nie kłamią i pokazują skalę zjawiska. Z najnowszych raportów Związku Polskiego Leasingu (ZPL) wynika, że rok 2025 był historyczny – firmy leasingowe sfinansowały inwestycje o łącznej wartości 119,5 mld zł, co oznacza wzrost o 8,1% rok do roku.

rynek leasingowy 2025

Źródło: Związek Polskiego Leasingu

Sam sektor pojazdów lekkich (osobówki i dostawczaki do 3,5t) to potężne 67,4 mld zł przy dynamice 11,6% r/r.

rynek leasingowy 2025 przedmioty

Źródło: Związek Polskiego Leasingu

Prognozy na 2026 rok są jeszcze śmielsze – rynek ma dobić do 129,7 mld zł. Skąd ten optymizm mimo braku państwowego wsparcia? Wyjaśniam to w poniższych 5 kluczowych trendach.

Trend 1: Rynek EV bez rządowej kroplówki. Liczy się tylko limit 225 000 zł!

Powiedzmy to sobie wprost: programy dopłat do aut elektrycznych, które znaliśmy z poprzednich lat (jak „NaszE Auto” czy „Mój Elektryk”), przestały realnie wpływać na rynek. Środki zostały wyczerpane, a nowe pule na 2026 rok są zablokowane. Przynajmniej na chwilę powstawania tego artykułu (luty 2026). Sprowadza się to do tego, że jeśli planujesz budżet na 2026 rok, załóż, że żadnej dopłaty nie dostaniesz.

Jednak natura nie znosi próżni. Skoro zniknęło wsparcie rządowe, do gry weszli sami producenci i importerzy. Dlaczego? Bo muszą spełniać restrykcyjne normy emisji spalin, by uniknąć gigantycznych kar.

  • Rabaty zamiast dotacji: W 2026 roku standardem są tzw. „eko-bonusy” od marek takich jak Tesla, BMW, Audi czy grupa Stellantis. Często dorównują one kwotom dawnych dopłat (20–30 tys. zł), tyle że dostajesz je w formie rabatu na fakturze, co dodatkowo obniża Twoją ratę leasingową i wpłatę początkową.

  • Tarcza podatkowa pozostaje: Pamiętaj, że nawet bez dopłat, elektryk to nadal gigantyczny profit podatkowy. Limit amortyzacji dla EV to wciąż 225 000 zł, podczas gdy dla aut spalinowych to zaledwie 100 000 zł.

W 2026 roku różnica w limicie amortyzacji to najpotężniejsza tarcza podatkowa. Przy aucie klasy premium, wybór EV zamiast diesla to realnie kilkanaście tysięcy złotych oszczędności w podatku dochodowym. To dlatego w 2025 roku leasing sfinansował ponad 29 tys. aut elektrycznych i dlatego ten trend się utrzyma – nie z miłości do ekologii, a z chłodnej kalkulacji podatkowej.

Trend 2: TCO, czyli dlaczego suma opłat to pułapka na nowicjuszy

Większość przedsiębiorców nadal popełnia ten sam błąd: porównują tylko „sumę opłat” (np. 103% vs 105%). W 2026 roku to droga donikąd. Przy rosnących kosztach usług, jedynym parametrem, który powinien Cię interesować, jest TCO (Total Cost of Ownership).

Na TCO składa się nie tylko rata, ale przede wszystkim:

  • Utrata wartości (RV): To Twój największy koszt ukryty. Wybierasz model, który za 3 lata będzie wart 40% ceny zamiast 60%? Gratuluję, właśnie przepłaciłeś kilkadziesiąt tysięcy.
  • Serwis i opony: Przy roboczogodzinie w ASO za 500 zł netto, brak pakietu serwisowego to hazard. Do tego dolicz wymianę opon (przy EV zużywają się szybciej!).
  • Paliwo/Energia: To oczywiste, ale policz to realnie – różnica między 20 zł/100 km (ładowanie domowe) a 50 zł/100 km (diesel w trasie) przy przebiegu 30 tys. km rocznie to 9 000 zł oszczędności.
  • Ubezpieczenia i GAP: Koszt polisy skacze co roku. Uważaj na narzucane przez leasingodawców drogie ubezpieczenia komunikacyjne i GAP i wybierz tańszą ochronę nawet o 50% bezpośrednio u mnie. Kup Gap taniej!

Uwaga: Temat TCO jest tak kluczowy, że wkrótce na blogu pojawi się oddzielny, bardzo szczegółowy wpis, w którym rozbiję te koszty na czynniki pierwsze.

Trend 3: Wynajem długoterminowy – abonament na święty spokój

Wynajem długoterminowy (Full Service Lease) to trend, który w 2026 roku ostatecznie „zjada” klasyczny leasing w sektorze MŚP. Jeszcze kilka lat temu przedsiębiorcy bali się, że „płacą i nic nie mają na własność”. Dziś ten argument stracił rację bytu. Dlaczego?

Przewidywalność ponad wszystko: W wynajmie masz jedną fakturę, która obejmuje finansowanie, pełny serwis mechaniczny (często bez limitu kwotowego napraw), ubezpieczenie, opony zimowe z wymianą i Assistance. W dobie galopujących cen w serwisach, to Ty przerzucasz ryzyko wzrostu kosztów na firmę wynajmującą.

Omijanie kolejek i problemów: Właściciel firmy w 2026 roku nie ma czasu na bycie własnym kierownikiem floty. W wynajmie to firma CFM (Car Fleet Management) użera się z ubezpieczycielem o odszkodowanie czy szuka części do Twojego auta. Ty dostajesz auto zastępcze tej samej klasy i po prostu robisz swój biznes.

Ryzyko technologiczne: Przy autach elektrycznych wynajem to jedyna rozsądna opcja. Boisz się, że za 3 lata bateria straci na sprawności albo pojawi się nowa technologia, przez co Twoje auto będzie niesprzedawalne? W wynajmie po prostu oddajesz kluczyki i bierzesz nowe. Utrata wartości to problem leasingodawcy, nie Twój.

Wpływ na zdolność kredytową: Wynajem często (choć zależy to od formy księgowania) mniej obciąża bilans firmy niż klasyczny leasing, co pozwala Ci łatwiej wziąć np. kredyt na rozwój czy nową halę.

Trend 4: Pożyczka leasingowa – król inwestycji z KPO i funduszy UE

To trend, o którym mało kto mówi głośno w reklamach telewizyjnych, a liczby są porażające: pożyczka leasingowa zaliczyła skok o ponad 27%, osiągając wolumen 17,3 mld zł. Skąd to nagłe zainteresowanie produktem, który przez lata był w cieniu leasingu operacyjnego?

Kluczem jest konstrukcja prawna dotacji unijnych (KPO i Fundusze Regionalne). Wiele programów wsparcia, szczególnie tych celujących w cyfryzację, ekotransport czy modernizację floty, stawia twardy warunek: przedsiębiorca musi być właścicielem środka trwałego. Oto dlaczego w 2026 roku pożyczka leasingowa wygrywa z klasyką:

Własność od pierwszego dnia: W leasingu operacyjnym właścicielem auta jest firma leasingowa (bank). W pożyczce leasingowej to Ty jesteś właścicielem pojazdu i wpisujesz go w swój dowód rejestracyjny oraz ewidencję środków trwałych. Dla kontrolerów z instytucji wdrażających dotacje to sprawa kluczowa – bez prawa własności często nie ma mowy o wypłacie dofinansowania.

Jednorazowa amortyzacja: Jako właściciel przedmiotu, masz prawo do dokonywania odpisów amortyzacyjnych. Jeśli Twoja firma łapie się na definicję „małego podatnika” (a większość MŚP tak ma), możesz skorzystać z jednorazowej amortyzacji w ramach pomocy de minimis. To pozwala wrzucić w koszty całą wartość netto auta (do limitów ustawowych) od razu, co przy sporym zysku w danym roku daje potężną oszczędność w podatku dochodowym.

VAT płatny z góry (ale finansowany): W pożyczce, inaczej niż w leasingu, VAT od zakupu auta płacisz z góry przy pierwszej fakturze. Wydaje się to wadą, ale w praktyce większość firm leasingowych „kredytuje” ten VAT, a Ty odliczasz go w całości w najbliższej deklaracji JPK. To potężny zastrzyk płynności finansowej na start inwestycji.

Szybkość procedury: Mimo że pożyczka prawnie przypomina kredyt bankowy, proces jej przyznawania w firmach leasingowych jest zazwyczaj uproszczony i „leasingowy”. Decyzję masz często w 24 godziny, bez tony zaświadczeń z ZUS i US, które są zmorą przy tradycyjnych kredytach inwestycyjnych.

Jeśli Twój doradca od dotacji mówi, że „kupujemy auta z unijnej kasy”, Twoim pierwszym pytaniem do finansującego powinno być: „Ile wyniesie rata pożyczki leasingowej?”. Leasing operacyjny w tym przypadku to najkrótsza droga do problemów z rozliczeniem projektu.

Trend 5: Digitalizacja i pułapka „jednego kliknięcia”

Firmy leasingowe w 2026 roku to potężne machiny technologiczne, gdzie umowę podpisuje się w 15 minut kodem SMS. Ta błyskawiczna wygoda to jednak idealne środowisko do przemycania kosztów, których nie zobaczysz na ekranie smartfona. Gdzie kryją się haczyki? Najczęściej w ubezpieczeniach CPI (ochrona spłaty), które choć dają spokój, potrafią kosztować kilkanaście tysięcy złotych w skali kontraktu. Często są one zintegrowane z ratą tak sprytnie, że trudno je odznaczyć bez zmiany warunków oferty.

Gdzie kryją się pułapki „szybkiego kliknięcia”?

Ubezpieczenie CPI (Credit Protection Insurance): To ubezpieczenie spłaty leasingu na wypadek śmierci lub niezdolności do pracy. W ofertach online często jest ono zaznaczone jako „rekomendowane” lub wręcz zintegrowane z ratą tak, że trudno je odznaczyć. Choć daje spokój, to jego koszt w skali 3-4 lat potrafi wynieść od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Zanim klikniesz „akceptuję”, sprawdź, czy faktycznie go potrzebujesz, czy to tylko sposób banku na podbicie marży.

GAP fakturowy vs finansowy: Ubezpieczenie GAP (od utraty wartości) to w 2026 roku mus, zwłaszcza przy wysokich cenach aut. Jednak leasingodawcy w procesach online często oferują swój „fabryczny” GAP, który bywa o 40-50% droższy niż ten, który mógłbyś kupić samodzielnie na wolnym rynku. Pamiętaj: zazwyczaj nie masz obowiązku brać GAP-u od leasingodawcy, by dostać finansowanie. Kup GAP u mnie!

Tabela Opłat i Prowizji (TOiP) w chmurze: Akceptując umowę online, zazwyczaj jednym kliknięciem akceptujesz też regulamin i TOiP. W 2026 roku firmy leasingowe coraz częściej wprowadzają tam „podatki od wygody” – np. opłatę za każdą fakturę papierową (nawet 20-30 zł), opłatę za zgodę na ubezpieczenie zewnętrzne (nawet 300-500 zł rocznie!) czy słone prowizje za jakikolwiek aneks do umowy.

Marża ukryta w usługach dodatkowych: Algorytmy są zaprogramowane tak, by pokazywać Ci „niską ratę”, ale jednocześnie doliczać do niej pakiety asystenckie, karty paliwowe z abonamentem czy usługi concierge, z których realnie nigdy nie skorzystasz.

Szybkość digitalizacji jest super, dopóki nie płacisz za nią „frycowego”. Zanim zatwierdzisz umowę online, poproś o wygenerowanie pełnego formularza informacyjnego i sprawdź finalne oprocentowanie leasingu. Jeśli widzisz tam liczby, które nie pasują do „taniego leasingu”, to znaczy, że algorytm właśnie próbuje wyciągnąć od Ciebie dodatkową marżę pod płaszczykiem wygody.

Jak grać, żeby wygrać w 2026? Strategia dla Twojej firmy.

Jeśli dotrwałeś do tego miejsca, to już wiesz, że rynek leasingu w 2026 roku nie wybacza braku przygotowania. Abyś nie musiał uczyć się na własnych błędach (i portfelu), przygotowałem dla Ciebie prostą strategię „trzech kroków”, która pozwoli Ci wycisnąć z obecnej sytuacji maksimum korzyści.

Wykorzystaj desperację producentów i tarczę podatkową. Skoro państwo zakręciło kurek z dopłatami, ciężar promowania elektromobilności spadł na importerów. W 2026 roku szukaj marek, które oferują agresywne „bonusy elektryczne” bezpośrednio na fakturze zakupu. To Twoja nowa dotacja – bez wniosków, bez kolejek i bez niepewności. Pamiętaj, że w połączeniu z limitem amortyzacji na poziomie 225 000 zł dla aut EV, takie auto nadal miażdży ekonomicznie każdą spalinówkę. Dlaczego? Bo przy autach spalinowych Twój limit kosztów to zaledwie 100 000 zł. Kupując spalinowego SUV-a za 250 tys. zł, fundujesz państwu ogromny podatek od połowy wartości auta, której nie wrzucisz w koszty. Przy elektryku w tej samej cenie, niemal każda złotówka pracuje na Twój niższy podatek.

Nie bądź „łowcą rat”, bądź „łowcą wartości”. Największa pułapka 2026 roku to niska rata z reklamy. Pamiętaj, że diabeł zawsze tkwi w serwisie i utracie wartości pojazdu (RV). Jeśli skusisz się na niską ratę w aucie, które drastycznie traci na wartości albo ma astronomiczne koszty części, zapłacisz za to z nawiązką przy wykupie lub w trakcie eksploatacji. Patrz szerzej: ile to auto będzie warte za 3 lata? Czy w racie masz pakiety serwisowe, które chronią Cię przed inflacją w warsztatach? Nie daj się złapać na marketingowy lep.

Pożyczka leasingowa to Twój bilet do dotacji z UE.  Jeśli w Twojej głowie tli się plan rozwoju firmy w oparciu o środki z KPO lub fundusze regionalne, zapomnij o klasycznym leasingu operacyjnym. W 2026 roku pożyczka leasingowa to jedyny bezpieczny wybór przy inwestycjach dotacyjnych. Daje Ci ona pełne prawo własności od dnia zakupu, co jest fundamentem przy rozliczaniu unijnych projektów. Dzięki niej unikniesz koszmaru, w którym urzędnik odrzuca Twoją fakturę, bo „właścicielem auta jest bank”. Pożyczka to czysta karta: masz prawo własności, korzystasz z jednorazowej amortyzacji i śpisz spokojnie, czekając na przelew z dotacji.

Podsumowanie

Wchodząc w 2026 rok, musisz raz na zawsze porzucić myślenie o leasingu przez pryzmat dopłat, które odeszły do lamusa wraz z wyczerpaniem budżetów państwowych. Dzisiaj Twoim największym sojusznikiem jest chłodna kalkulacja podatkowa oraz walka producentów o rynek, która skutkuje potężnymi rabatami bezpośrednio na fakturze. Kluczem do sukcesu jest zrozumienie, że prawdziwe pieniądze oszczędzasz na tarczy podatkowej, gdzie limit 225 tysięcy złotych dla aut elektrycznych brutalnie wygrywa z nowym, drastycznie obniżonym limitem 100 tysięcy dla spalinówek.

Pamiętaj, by nigdy nie oceniać oferty tylko przez pryzmat niskiej raty – w świecie galopujących cen usług to pełne TCO i wynajem z pakietem serwisowym dają Ci realne bezpieczeństwo finansowe i święty spokój. Jeśli natomiast celujesz w dotacje z KPO, Twoim jedynym bezpiecznym wyborem pozostaje pożyczka leasingowa, która jako jedyna gwarantuje prawo własności wymagane przez unijnych urzędników. Nie daj się też uśpić wygodzie procesów online, bo to właśnie pod „jednym kliknięciem” banki najskuteczniej ukrywają dodatkowe prowizje i drogie ubezpieczenia. W 2026 roku wygrywają ci, którzy zamiast emocji w salonie, wybierają twardą matematykę i patrzą leasingodawcom na ręce.