Program NaszEauto miał być dla wielu kierowców i przedsiębiorców w Polsce prawdziwą przepustką do tańszego wejścia w świat elektromobilności. Perspektywa dopłaty sięgającej nawet 40 tys zł kusiła zarówno osoby prywatne, jak i firmy. Te finansowały samochód elektryczny poprzez leasing lub wynajem długoterminowy. To nie był tylko „miły bonus”. Przy odpowiednim ustawieniu parametrów finansowania, taka kwota potrafiła obniżyć miesięczną ratę o kilkaset złotych. Stawała się więc realnym fundamentem kalkulacji.

Dziś sytuacja jest już jasna: państwowa „kroplówka” do raty przestała płynąć. Nie mówimy tu o kosmetycznych cięciach czy zmianie warunków – Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej poinformował, że cały budżet programu został wyczerpany przed czasem. Pula rzędu 1,18 mld zł, zarezerwowana na podstawie złożonych wniosków, została w pełni zagospodarowana. To wystarczyło, by zamknąć drzwi przed spóźnialskimi i wysłać mocny sygnał: kto chciał dofinansowania, ten musiał działać szybko i świadomie.

Wyczerpanie budżetu NaszEauto – jak 1,18 mld zł wpłynęło na rynek aut elektrycznych?

Żeby zrozumieć, co się wydarzyło w temacie elektromobilności, warto spojrzeć na liczby. Budżet przeznaczony na dofinansowanie zakupu pojazdów zeroemisyjnych miał wystarczyć na dłużej, ale związek z bardzo dużym zainteresowaniem programem i liczbą chętnych na aut elektrycznych przerósł założenia urzędników.

W praktyce już w styczniu 2026 r. ogłoszono, że stopień wykorzystania budżetu osiągnął 100 proc. Fundusz zarezerwował całość środków na wnioski złożone przed 27 stycznia. W przypadku leasingu dopłata do zakupu auta na poziomie 30–40 tys. zł potrafiła zdziałać cuda, dlatego pieniądze zniknęły w mgnieniu oka. Dziś koniec dopłat do aut z budżetu państwa zmusza nas do zupełnie nowych wyliczeń.

NFOŚiGW a ryzyko klienta. Czy warto było składać wnioski o dopłaty do aut?

Przyglądając się mechanice, jaką miał program dopłat, trudno oprzeć się wrażeniu, że proces został celowo ustawiony tak, by maksymalnie ograniczyć ryzyko po stronie Państwa, a przerzucić je bezpośrednio na klienta.

W praktyce już w styczniu 2026 r. ogłoszono, że stopień wykorzystania budżetu osiągnął 100 proc. Fundusz zarezerwował całość środków na wnioski złożone przed 27 stycznia. W przypadku leasingu dopłata do zakupu auta na poziomie 30–40 tys. zł potrafiła zdziałać cuda, dlatego pieniądze zniknęły w mgnieniu oka. Dziś koniec dopłat do aut z budżetu państwa zmusza nas do zupełnie nowych wyliczeń.

Schemat wyglądał następująco: najpierw wybierasz samochód elektryczny, podpisujesz umowę, płacisz opłatę wstępną, rejestrujesz auto i wykupujesz polisę. Dopiero po spełnieniu tych wszystkich warunków mogłeś składać wnioski o dopłatę. Innymi słowy – najpierw pełne zobowiązanie finansowe po Twojej stronie, a dopiero potem ustawianie się w kolejce po państwowe pieniądze. Do tego dochodziły twarde warunki: auto musi być fabrycznie nowe, wcześniej niezarejestrowane i utrzymane w kraju przez określony czas. W leasingu to finansujący jest formalnie właścicielem, ale to Ty jako wnioskodawca ponosisz konsekwencje, jeśli wniosek zostanie odrzucony przez błąd formalny.

Koniec dopłat Naszeauto a warunkowe przyjmowanie wniosków – czy pula na elektryk może się jeszcze odblokować?

Jeżeli dopiero teraz planujesz wysłać dokumenty, musisz wiedzieć, że nabór jest w zasadzie zamknięty.

Kluczowe jest jednak to, co dzieje się z wnioskami, które już są w kolejce. Na dziś rozpatrywane są dokumenty z połowy poprzedniego roku, co oznacza opóźnienia sięgające kilku miesięcy względem regulaminowych terminów. To pokazuje skalę zatoru – jeśli wniosek złożyłeś „dopiero” jesienią, jesteś w praktyce daleko w tyle za kolejką.

A jeśli chcesz złożyć wniosek to systemy mogą jeszcze przyjmować aplikacje, ale ma to charakter wyłącznie warunkowy. Przyznanie dofinansowania będzie możliwe wyłącznie w przypadku zapewnienia dostępności środków finansowych w ramach ewentualnych rezygnacji innych osób. Wyłącznie w przypadku pojawienia się dodatkowych środków w ramach programu, osoby z listy rezerwowej mają szansę. Jednak przy obecnym wyczerpaniu budżetu, sytuacja jest trudna. Na dziś NFOŚiGW rozpatruje dokumenty z dużym opóźnieniem, a termin 30 kwietnia 2026 r. (a dokładnie 30 kwietnia) zbliża się nieubłaganie. Jeśli Twój wniosek ma błędy, środki „uwalniają się” i przechodzą na kogoś innego z listy.

Źródło: https://naszeauto.gov.pl/ 31.01.2026

Koniec dopłat z KPO – jak producenci tną ceny samochodów elektrycznych?

Koniec dopłat do aut z budżetu państwa nie oznacza, że rynek stanie w miejscu. Zmienia się po prostu podmiot, który finansuje „marchewkę” dla klienta. W miejsce Krajowego Planu Odbudowy zaczynają wchodzić producenci i importerzy.

Pierwsze jaskółki już widać – grupa Stellantis (Fiat, Peugeot, Opel) wprost komunikuje: „jeśli w programie zabraknie środków, my damy Ci ekwiwalent”. Dealerzy oferują rabaty na poziomie zbliżonym do kwot rządowych, o ile wybierzesz finansowanie fabryczne. Inne marki stawiają na:

  • Specjalne rabaty na nowe auta z rocznika lub placu,
  • Tańsze pakiety finansowe (niskie oprocentowanie),
  • Wyższą wartość końcową w leasingu, co sztucznie obniża ratę bez udziału NFOŚiGW.

Efekt dla Ciebie bywa zbliżony: nie widzisz w umowie pozycji „dotacja”, ale widzisz niższą cenę katalogową lub ratę niższą o 300–400 zł dzięki agresywnej polityce producenta.

Leasing a samochód elektryczny bez wsparcia – czy po wyczerpaniu budżetu to się opłaca?

To najważniejsze pytanie, na które nie ma jednej odpowiedzi. Program NaszEauto przyzwyczaił nas do myślenia: „musi być dopłata, inaczej się nie opłaca”. Tymczasem dopłata to tylko jeden z elementów TCO (całkowitego kosztu posiadania).

Dla kogo elektryk bez wsparcia nadal ma sens?

  • Firm z dużymi przebiegami i dostępem do taniej energii (fotowoltaika, taryfy nocne),
  • Flot liczących koszty w skali 3–5 lat, a nie tylko patrzących na wysokość pierwszej wpłaty,
  • Osób fizycznych, które potrafią wynegocjować solidny rabat zamiast czekać na ruch rządu.

Dla części klientów koniec dopłat będzie impulsem do powrotu do aut spalinowych. Dla innych – sygnałem, by na nowo policzyć liczby w oparciu o realną wartość pojazdu, a nie marketingowy slogan o darmowej kasie.

Podsumowanie. Koniec dopłat NaszEauto – jak działać bez dofinansowania?

Budżet przeznaczony na dofinansowanie zakupu pojazdów z programu NaszEauto wyczerpał się, co stanowi zimny prysznic dla wielu planujących zakupy w lutym 2025 i dalej w 2026 r. To przypomnienie, że programy pomocowe są tymczasowe, a budowanie strategii firmy na „państwowym” jest ryzykowne.

Dziś, patrząc na termin 30 kwietnia 2026 r. jako datę końcową wielu rozliczeń, musimy zmienić podejście. Możliwości skorzystania z elektromobilności nadal istnieją, ale wymagają chłodnej głowy. Fundamentem musi być dobrze policzona umowa leasingowa i świadome porównanie różnych form finansowania.

Co dalej? Ja osobiście sugeruję: nie czekaj na „cudowne” nowe otwarcie naborów. Jeśli planujesz zakup samochodów elektrycznych, sprawdź, co oferują importerzy w ramach swoich programów rabatowych. Często okazuje się, że suma upustów i dobrze ustawiona wartość rezydualna w leasingu daje efekt niemal identyczny jak dawne dofinansowania z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Ot co!